Poznań to miasto kamienic. To ich długie pierzeje obrastają niemal każdą ulicę w centrum, nadając mu wyjątkowy charakter. Ich wygląd decyduje w znacznej części jak miasto jest odbierane przez mieszkańców i przyjezdnych gości. Czyste ulice, równe chodniki oraz stan elewacji kamienic decyduje o tym, że miasto jest schludne i zadbane, bądź przeciwnie, brudne i odpychające. Europejskość wielu miast na zachodzie kontynentu przejawia się właśnie w dbałości o estetykę przestrzeni publicznej.

 

W polskich mediach taką naprawę przestrzeni zwykło się określać mianem rewitalizacji. Jest to jednak pojęcie szersze, obejmujące swym zakresem zainicjowanie pozytywnych zmian społecznych na obszarach, gdzie występują nikłe więzi społeczne i związane z nimi patologie i przestępczość. Inwestycje w polepszenie estetyki przestrzeni i stanu kamienic, to na czym skupi się autor, są tylko jednym ze środków do celu.

 

W zeszłym roku wyremontowano w Poznaniu ponad 70 zabytkowych kamienic. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest to niemało, w istocie rzeczy stanowi to jednak kroplę w morzu potrzeb. Do dyspozycji mamy kilka tysięcy kamienic, których elewacje mogłyby przyciągać wzrok przechodnia, gdyby nie to, że ostatni remont przeszły przed dziesiątkami lat. Większość z nich należy do prywatnych właścicieli i wspólnot mieszkaniowych, których możliwości finansowe często nie pozwalają na znaczące remonty bez wieloletniego oszczędzania i zaciągania długoterminowych pożyczek. Renowacja zabytków to duże koszty. Przywrócenie blasku elewacji dużej secesyjnej kamienicy, z charakterystycznymi dla tego stylu florystycznymi dekoracjami i wyobrażeniami ludzkich twarzy, to koszt sięgający często kilkuset tysięcy złotych.

 

Nasuwa się pytanie – czy miasto powinno aktywniej wspierać prywatnych inwestorów, którzy remontując swoje kamienice przyczyniają się do polepszenia jakości przestrzeni publicznej? Do tej pory jedyną formą możliwego wsparcia były dotacje konserwatorskie, o które mogą się starać właściciele obiektów wpisanych do rejestru zabytków (a trzeba pamiętać, że obejmuje on tylko kilka procent poznańskich kamienic). W zeszłym roku przeznaczono na to 2 mln zł, w tym już tylko 1 mln zł. Większość pójdzie na renowacje kościołów, z tego co zostanie dofinansowanie uzyskają trzy kamienice. Oprócz tego w całości ze środków miejskich zostanie wyremontowane kilka kamienic komunalnych (jest to mało, a mimo to miasto nie ma pomysłu, co z tymi odnowionymi kamienicami zrobić, co skutkuje wydawaniem pieniędzy na utrzymanie bezproduktywnie stojących). Teraz zestawmy to z projektem renowacji wrocławskich kamienic, który obejmuje 400 budynków należących do miasta. Do tego dotacje dla prywatnych właścicieli wynoszą 4 mln zł. To jest różnica dwóch rzędów wielkości, niech to posłuży za największy komentarz.

 

Poznań i Wrocław to miasta często porównywane ze sobą, i to nie bez powodu. Są to dwa największe miasta zachodniej Polski, o podobnej liczbie mieszkańców, sile gospodarki, jakości szkół wyższych, ofercie kulturalnej, podobnie skomunikowane z resztą kraju i ze światem. Rywalizują one z sobą o inwestorów, pracodawców, ale też o studentów i mieszkańców. We Wrocławiu lokalne władze zrozumiały to, co na Zachodzie zrozumiano już 30 lat temu – bez przyjaznej, zadbanej i estetycznej przestrzeni publicznej nie ma mowy o zadowoleniu mieszkańców, o ich identyfikacji z miastem. Pracodawcy i pracownicy wybiorą to miasto, w którym żyje się lepiej.

 

W świetle powyższych faktów świetną okazją na pozytywną zmianę będzie najbliższa (wtorek 21 września) Sesja Rady Miasta Poznania, podczas której radni będą głosować, z inicjatywy radnego Foligowskiego, nad projektem uchwały zwalniającej na 10 lat z podatku od nieruchomości właścicieli kamienic, którzy przeprowadzili remont elewacji. W tym czasie będą mogli oni zaoszczędzić do 50% kosztów poniesionych na renowację elewacji. Ma to zachęcić zastanawiających się nad remontem właścicieli do podjęcia wysiłku, przekonać wahających się. Projekt przewiduje, że zwolnione zostaną budynki wpisane do rejestru zabytków oraz znajdujące się na terenie uznanym za pomnik historii, czyli w okolicach Starego Rynku, na Chwaliszewie oraz Ostrowie Tumskim. Jest to salon miasta i proces jego odnowy musi zostać przyspieszony.

 

Oczywiście zawsze przy tego typu postulatach podnoszona jest kwestia pieniędzy. Proponowane zmiany w projekcie uchwały zmniejszyłyby wpływy do budżetu o kilkaset tys. zł rocznie. Dla porównania, w tym roku miasto wyda kilkadziesiąt mln zł na budowę wiaduktu z myślą o III Ramie Komunikacyjnej, o której nie wiadomo czy kiedykolwiek powstanie. Z resztą nie tylko wspomniany Wrocław widzi sens w wydawaniu pieniędzy na renowację zabytkowych kamienic. Podobne uchwały jak proponowana przez radnego Foligowskiego, czyli zwalniające z podatku od nieruchomości, obowiązują już w Krakowie, Rybniku, Łodzi.

 

Karl Kraus powiedział kiedyś: „Wymagam od miasta, w którym mam mieszkać, asfaltu, kanalizacji, klucza od bramy, ciepłej wody. Dowcipny i kulturalny jestem sam.” Jeśli chcemy zatrzymać odpływ ludzi ze śródmieścia musimy ich jednak zachęcić czymś innym niż podstawową infrastrukturą sanitarną. Dowcipni i kulturalni we własnym zakresie mogą równie dobrze mieszkać na grodzonym osiedlu pod miastem.

 

Adam Adamczyk,

Stowarzyszenie „Inwestycje dla Poznania”

koordynator ds Ochrony Dziedzictwa Architektury

Kategorie: Estetyka